Ostatnio trudno jest spotkać w Polsce kogoś, kto ma dobre zdanie o Niemcach, kto lubi Niemcy, czy ceni niemiecką kulturę. Co z tymi Niemcami?
Nawet w kręgach rządowych miłość do Niemiec nieco ostygła mimo znanych nie od dziś inklinacji premiera Tuska. W swoim ostatnim exposé sejmowym minister Radosław Sikorski, który w słynnym berlińskim przemówieniu w 2011 roku wzywał Niemców do działania, ostrzegał teraz nie mniej wymownie: – Lepiej jest rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach Unii niż z silnymi Niemcami bez więzów i norm, które nakłada na nie Wspólnota. Wyobraźmy sobie słabą bądź rozmontowaną Unię Europejską. Poza jej strukturami biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy, w dodatku rządzone przez nacjonalistyczną prawicę. Naprawdę tego chcecie?
Można chyba przyjąć, że pan minister był szczery, że nie chciał tylko cynicznie postraszyć Polaków, by wzmocnić prounijne nastroje, że rzeczywiście obawia się Niemiec uzbrojonych po zęby i sądzi, że nacjonalizm niemiecki narasta tak szybko, że wkrótce będziemy musieli się zmierzyć z otwarcie nacjonalistycznym rządem w tym kraju, ale chyba tylko pociesza nas i siebie, że normy i więzy unijne – które nie sprawdziły się jako środek osłabiania niemieckiej hegemonii w Europie – mogą oddalić to niebezpieczeństwo.
/// „Sympatię wobec Niemców wskazuje jedynie jedna trzecia (32%) badanych Polaków. Po wieloletnim trendzie wzrostowym oznacza to gwałtowny spadek nastrojów wobec zachodniego sąsiada. Najwyższy od lat jest również odsetek Polaków deklarujących niechęć wobec Niemców (co czwarty badany)”. ///
Zmianę nastawienia Polaków potwierdzają demoskopowie. Od 25 lat prowadzone są wspólne badania wzajemnego nastawienia i wizerunków Polaków i Niemców. To wspólne przedsięwzięcie instytucji żarliwie zaangażowanych w proces polsko-niemieckiego zbliżenia, takich jak Instytut Spraw Publicznych, Deutsches Polen-Institut, Fundacja Konrada Adenauera oraz Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Najnowsze badania w ramach tego „Barometru Polska-Niemcy” przyniosły bolesne dla badaczy wyniki. Jak piszą autorzy raportu: „Sympatię wobec Niemców wskazuje jedynie jedna trzecia (32%) badanych Polaków. Po wieloletnim trendzie wzrostowym oznacza to gwałtowny spadek nastrojów wobec zachodniego sąsiada. Najwyższy od lat jest również odsetek Polaków deklarujących niechęć wobec Niemców (co czwarty badany)”. Co ciekawe, zmiany takie nie zaszły wśród Niemców: „Po niemieckiej stronie sympatię wobec sąsiedniego społeczeństwa wskazuje 42% badanych, czyli tyle samo, ile w 2022 roku. Wyraźnie spadł jednocześnie odsetek osób deklarujących antypatię – do jedynie 9%”. Dowiadujemy się z tych badań, że „Niemcy wykazują zdecydowanie wyższy poziom akceptacji Polaków w różnych rolach społecznych (sąsiad/ radny, zięć/synowa) niż Polacy wobec Niemców, a różnice wynoszą od czternastu do trzydziestu dwóch punktów procentowych. Podczas gdy w Polsce akceptacja Niemców osiąga co najwyżej poziom trzech czwartych badanych, w Niemczech dochodzi do 90%. Tak duże różnice akceptacji nie były obserwowane od wielu lat. Odpowiedzi Polaków uległy od ostatniego badania w 2022 roku znacznemu pogorszeniu w odniesieniu do każdej badanej roli społecznej. Z kolei poziom akceptacji Niemców wobec Polaków wzrósł i jest najwyższy w historii naszych badań”.
///Dzisiaj Niemcy są lepszego zdania o Polakach niż Polacy o Niemcach. Co ciekawe, wzajemne oceny polityki europejskiej każdego z krajów pozostają krytyczne. ///
Badacze są głęboko poruszeni: „Obecny wynik, będący wręcz dramatycznym spadkiem, wskazuje niestałość nastrojów z 2022 roku, kiedy sympatię deklarowała ponownie połowa Polaków. Najwyższy od początku prowadzenia naszego badania jest odsetek Polaków deklarujących niechęć wobec Niemców – co czwarty badany”. Dzisiaj Niemcy są lepszego zdania o Polakach niż Polacy o Niemcach. Co ciekawe, wzajemne oceny polityki europejskiej każdego z krajów pozostają krytyczne. Niewątpliwie te dane to polityczna porażka naszych sąsiadów zza Odry – tyle przecież zainwestowali w Polskę, kontrolują znaczną część rynku, finansują tyle organizacji pozarządowych, wspierają sprzyjające im formacje polityczne, obsypują pochwałami i nagrodami wybitne osobowości – od Małgorzaty Gersdorf po Tomasza Piątka.
Co spowodowało tę zmianę nastawienia Polaków? Na pewno stosunek Niemców do zbrodni popełnionych przez nich w Polsce. Agresywna niemiecka polityka pamięci zmierzająca do ich „denacjonalizacji” i przerzucania na Polaków części odpowiedzialności nie może nie budzić oburzenia. Zarówno to, jak i odmowa upamiętniania polskich ofiar, nie mówiąc już o wypłaceniu reparacji, pokazuje, że dotychczasowe „pojednanie” było traktowane instrumentalnie, że Niemcy nie zamierzali dokonać rzetelnego rachunku sumienia, ale rzecz nie dotyczy tylko przeszłości. Osłabł także podziw dla poziomu życia, dobrobytu i sprawności organizacyjnej Federalnej Republiki Niemiec.
///Co spowodowało, że mimo tylu sygnałów ostrzegawczych Niemcy brnęły w złym kierunku, ciągnąc za sobą całą Europę? ///
Negatywne nastawienie do Niemców i Niemiec wynika jednak głównie z tego, że wyprowadzili całą Europę na manowce. Ich polityka migracyjna, klimatyczna, energetyczna, obronna, ich stosunek do Rosji robią wrażenie polityki nie tylko błędnej, lecz wręcz obłędnej. Co spowodowało, że mimo tylu sygnałów ostrzegawczych Niemcy brnęły w złym kierunku, ciągnąc za sobą całą Europę? Ich niezachwiane przekonanie o swoim monopolu na słuszność. Czasami uznajemy Niemców za zimnych, wyrachowanych, „trzeźwych”. Tymczasem ich postawę polityczną charakteryzuje raczej fanatyczny idealizm, nieznający kompromisów z nielogiczną rzeczywistością, przechodzący w brutalizm, gdy stłumione emocje wybuchają z całą siłą. Taki był hitleryzm – to wyższe ideały, a nie cynizm czy nihilizm kazały im dokonywać eksterminacji Żydów i Polaków. Fryderyk II, zanim zabrał się do bezlitosnej polityki, był autorem sentymentalnego „Anti-Machiavela”. Filozof Arnold Gehlen, sam niestroniący od narodowego socjalizmu, napisał kiedyś, że Niemcy są „fanatykami konsekwencji”. „Apolityczni” – w sensie opisywanym przez Thomasa Manna – ceniący duchową, wewnętrzną kulturę, a nie powierzchowną cywilizację, stawali się obsesjonistami politycznymi, bo dążenie do perfekcji, do ostateczności w polityce kończy się nieszczęściem. Inaczej jest w kulturze, w której ta konsekwencja, drążenie problemu, systematyczność przynoszą godne podziwu rezultaty.
///Thomas Mann słusznie wskazywał kiedyś, że nie ma dwóch Niemiec – dobrych i złych, a Hitlera na- zwał „bratem”. Wiedział, że genialność miała swoją cenę. Sam jednak cofnął się przed podpisaniem cyrografu.///
Nikt chyba tak dogłębnie nie przemyślał kondycji i położenia człowieka nowoczesnego jak Niemcy. Filozofia niemiecka to Himalaje intelektu, kosmos spekulacji. Czym byłaby kultura europejska, zachodnia bez niemieckiej muzyki – Bacha, Mozarta, Beethovena; bez niemieckiej poezji – Goethego, Hölderlina, Rilkego; bez niemieckiej filozofii – Kanta, Hegla, Heideggera, tego wielkiego filozofa narodowego socjalizmu. Kto inny pomyślałby, że można zamknąć wszystko, co istnieje – i to, co nie istnieje – w jednym systemie myślowym? Kto inny sądziłby, że całe chrześcijaństwo, jego dogmaty i niezgłębione tajemnice dadzą się wyrazić racjonalnie, pojęciowo w języku „sekularnym”?
Thomas Mann słusznie wskazywał kiedyś, że nie ma dwóch Niemiec – dobrych i złych, a Hitlera na- zwał „bratem”. Wiedział, że genialność miała swoją cenę. Sam jednak cofnął się przed podpisaniem cyrografu. Nie powinnyśmy przy tym zapominać – o czym Niemcy lubią przypominać – że inne narody też mają wiele na swoim sumieniu: Francja – krwawe rewolucje, Belgia – zbrodnie w Kongo, Stany Zjednoczone – eksterminację Indian i niewolnictwo. Izrael również nie okazał się państwem-aniołem itd. Nie, historia nie jest opowieścią dla wrażliwych panienek – historia to krwawa jatka, przerywana jedynie okresami spokoju. Jeden z nich chyba dobiega właśnie końca. Nie powinniśmy również zapominać, że los zbiorowy nie przekłada się na wybory i losy każdej jednostki. Nie powinniśmy zapominać tych wszystkich Polaków, którzy mogąc być Niemcami, zostali Polakami z wyboru.
///Saksonia to nie były Prusy. Austria to już nie Niemcy. I dziś nie każdy Niemiec akceptuje kierunek niemieckiej polityki. Najlepszą książkę o polskim prawie do reparacji napisał historyk niemiecki, najlepszą książkę naukową podzielającą naszą krytykę demokracji liberalnej niemiecki politolog.///
Żeromski wkłada w „Popiołach” w usta generała Henryka Dąbrowskiego następujące słowa skierowane do księcia Gintułta: „Mnie stu akuzatorów denigruje, żem Niemiec, bom się u Maurycego Bellegarde’a i u mądrego Blüchera od fahnjunkra uczył, jak ślepo słuchać rozkazu, jak szyk sprawiać, jak wojsko wieść do batalii. Ba, żonę mam Niemkę! Kondotier! Szuka chleba i awantur. Nie ma hańby, której by mi nie zadali. Wiem, że zedrą ze mnie ostatni strzęp dobrego imienia. Nie oszczędzili mi nawet ostatniego postrzału, zarzutu zdrady […]. Toż mogłem pójść w łaski króla pruskiego, w służbę taką czy inną. Ostatnie gniazdo, Pierzchowiec, sprzedałem. Już teraz żołnierski chleb jeno został, taki sam jako i ojcu. Kondotier! Jedź, mości książę, na wojaż swój, bo może by cię chęć wzięła kosztować naszego chleba i soli. A mówi ten stokroć mądry poeta, że gorzki to chleb pono, „lepiej się nie rodzić!...”.
Saksonia to nie były Prusy. Austria to już nie Niemcy. I dziś nie każdy Niemiec akceptuje kierunek niemieckiej polityki. Najlepszą książkę o polskim prawie do reparacji napisał historyk niemiecki, najlepszą książkę naukową podzielającą naszą krytykę demokracji liberalnej niemiecki politolog. Powinniśmy więc różnicować Niemcy i Niemców, szukać sojuszników i partnerów, nie łudząc się i nie zapominając, że w historii narodowej nie da się dokonać cięcia, zupełnego zerwania, że istnieje ukryta, często pozaświadoma kontynuacja, że nie da się łatwo zmienić mentalności zbiorowej, że dziedziczone są postawy. Także nasze. Gdy kiedyś obserwowałem europosła z niemieckiej partii Zielonych wracającego z Polski, z misji „ratowania praworządności”, patrząc na jego zadowoloną minę i tępe oblicze, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że w tym postępowym, zielonym, pokojowo przecież nastawionym i pełnym dobrej woli młodym polityku buzuje ta sama antypolska arogancja, to samo samozadowolenie, ta sama bezczelność i bezwzględność, które wypełniały duszę innego miłośnika i znawcę prawa – dr. Hansa Franka.
Felieton ukazał się na łamach Tygodnika Solidarność (nr 12/2026)
Czytaj także
Syzyfowa praca. O idei silnego państwa polskiego w działalności i myśli Jarosława Kaczyńskiego
Nawet przeciwnicy polityczni nie odmawiają Jarosławowi Kaczyńskiemu wybitnych zdolności politycznych. Także Aleksander Hall w swojej niedawno opublikowanej książce „Anatomia władzy i nowa prawica” nie jest wyjątkiem, pisząc:
Zdzisław Krasnodębski
Jak nas ganią i chwalą
Opinie na temat Polski są w świecie zachodnim, wśród jego elit i ich mediów, zazwyczaj skrajne i bardzo zmienne.
Zdzisław Krasnodębski
Wybory z przebierańcem
Wybory w idealnym świecie, w modelowej demokracji – światli, dobrze poinformowani obywatele wybierają kandydata, który ich przekonuje argumentami, swoim programem i który swoim charakterem gwarantuje, że będzie skutecznie dążył do realizacji tego programu i godnie reprezentował państwo.
Zdzisław Krasnodębski
Filozofia przeciw żelaznej kurtynie - Wieczór Pamięci Krzysztofa Michalskiego
Dom Polski Wschodniej, Avenue de Tervueren 48, Bruksela | Środa 24 maja 2023 r., godz. 18:00








Komentarze (0)