Wspieraj nas

Zostań naszym subskrybentem i czytaj dowolne artykuły do woli

Wspieraj nas
Wesprzyj

Rządy filozofów?

    2026-05-26
    Czas czytania 15 min

    Dlaczego, w imię jakich wartości, wszyscy nie-filozofowie mieliby rezygnować z prawa i możliwości rządzenia? Wpływanie na życie polityczne należy według H. Arendt do najwyższego poziomu wolności. Doprecyzowując, można zatem zapytać o wartość dodaną dla jednostki wynikającą z rezygnacji z tej formy wolności. 

    Nawet jeśli jako jednostki nie cenilibyśmy polityczności albo traktowalibyśmy powszechne prawo wyborcze wręcz jako potencjalne zagrożenie, zgodnie z popularnym oskarżeniem, że Hitler też był wybrany demokratycznie, należałoby postawić pytanie, w czym rządy filozofów lub ekspertów byłyby lepsze dla dobrostanu społeczeństwa w porównaniu z władzami wyłanianymi oddolnie w ramach demokratycznych wyborów, w których potencjalnie każdy może wygrać, niezależnie od wiedzy, mądrości czy wykształcenia.


    Doświadczenia realnego socjalizmu są przestrogą przed powierzaniem władzy merytokratycznie definiowanym grupom. W odniesieniu do ekonomii trafnie podsumował ten okres J. Stiglitz, wskazując na fakt, że ten naturalny eksperyment udowodnił większą efektywność systemu bazującego na decyzjach milionów niedoinformowanych i niedokształconych przedsiębiorców w porównaniu z systemem sterowanym przez ekspertów z dostępem do makroekonomicznych danych. Koszty błędnej kalkulacji przedsiębiorców, wywołujące regularnie kryzysy nadprodukcji, zadłużenia czy destrukcję majątku, są niewspółmiernie niższe niż koszty niedorozwoju będącego efektem systemu sterowanego odgórnie przez ekspertów.


    Generalnie, oceniając jakość rządzenia efektami ekonomicznymi, musi zastanawiać i fascynować fakt niesamowitego wzrostu dobrobytu, jakiego doświadczają od XIX w. najpierw społeczeństwa europejskie i ich zamorskie kolonie, do których dołączyły w XX w. społeczeństwa azjatyckie. Bez przesady można stwierdzić, że nigdy w historii ludzkości tyle miliardów ludzi nie osiągnęło tak wysokiego standardu życia. Fakt, że ten rozwój nie jest powszechny i oczywisty, skłania do pytania o źródła sukcesu.

     

    ///Rządy filozofów czy ekspertów kłócą się zasadniczo z zasadami funkcjonowania tego prawa. Zakłada ono bowiem prawną równość podmiotów uczestniczących w procesie ekonomicznym, jak również transfer majątku, a z nim władzy, w zależności od czynników ekonomicznych, niezależnie od wiedzy, wykształcenia, koligacji rodzinnych czy sprawowanych funkcji polityczno-społecznych. /// 

     

    Przychylam się do argumentacji, która twierdzi, że Europa zawdzięcza swój rozwój ekonomiczny, a wraz z nim polityczny i społeczny, procesom demokratyzacji dopuszczającym do rządzenia i autonomicznego decydowania coraz więcej grup społecznych. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa prawo własności. Rządy filozofów czy ekspertów kłócą się zasadniczo z zasadami funkcjonowania tego prawa. Zakłada ono bowiem prawną równość podmiotów uczestniczących w procesie ekonomicznym, jak również transfer majątku, a z nim władzy, w zależności od czynników ekonomicznych, niezależnie od wiedzy, wykształcenia, koligacji rodzinnych czy sprawowanych funkcji polityczno-społecznych.

    Przyznanie tak dalekosiężnych praw każdej jednostce z tytułem własności wymagało i nadal wymaga odpowiedniego światopoglądu. Dla Hegla było oczywistym, że prawo własności, w którym widział przede wszystkim rękojmię wolności, bezpośrednio wyrasta z chrześcijańskiej tradycji uznania dla autonomii jednostki ze względu na jej wrodzoną racjonalność; racjonalność, która nie jest tożsama z wykształceniem czy inteligencją podmiotu.

    Proces uwłaszczenia stanowi duże wyzwanie dla społeczeństw. R. Pipes twierdzi wręcz, że w Rosji nigdy w historii nie wprowadzono prawa własności w zachodnioeuropejskim rozumieniu. Zawsze było ono odgórnie ograniczone arbitralną wolą gminy czy panujących elit. W niemożności akceptacji dla zasad gwarantujących mobilność społeczną i autonomię jednostki zgodnie z automatyzmem praw własności Pipes dostrzega główny czynnik wyjaśniający różnicę w trajektorii rozwoju cywilizacyjnego między Rosją a Zachodem.

     

    ///Ze społecznego punktu widzenia rewolucyjnym elementem prawa własności był fakt, że umożliwiał generowanie dochodu i pomnażanie majątku niezależnie od pochodzenia, wykształcenia czy koneksji politycznych. ///


    Uważam, że zasady, w których władza zarezerwowana byłaby dla odgórnie zdefiniowanych ekspertów, w tym filozofów, oznaczałyby w konsekwencji wejście na rosyjską ścieżkę rozwoju, i to niezależnie od przyświecających ekspertom ideałów i dobrych chęci. Z perspektywy obecnych nauk społecznych powyższe eksponowanie prawa własności może zaskakiwać. Ich rola została bowiem spłycona do instrumentu pobudzającego jednostkę do działania ze względu na wyłączność profitów. Stąd też wyrażane obiekcje co do znaczenia tego prawa. Panuje zgoda, że prawa własności są istotnym czynnikiem, ale podkreśla się, że są jednym z wielu faktorów i niekoniecznie decydującym. Budowana jest opozycja między prawami własności a sferą publiczną i dobrami publicznymi, zarzucając tym pierwszym nadmierną koncentrację na dobru jednostki kosztem ogółu. Skoro jedynie prawa własności byłyby tak istotne, argumentują oponenci, to dlaczego cały świat nie jest rozwinięty, skąd tak duże obszary biedy i wykluczenia, skoro wszędzie w takiej czy innej formie istnieją prawa własności.


    Zarysowane powyżej w dużym skrócie argumenty wynikają z powierzchownej percepcji roli praw własności, jaka dominuje w naukach społecznych, w tym w ekonomii. Decydującą funkcją własności w tych modelach jest wykluczanie innych z użytkowania majątku i owoców pracy. Nie może zatem dziwić fakt, że instytucja własności, której rolę zawęża się do pobudzania „niskich” cech charakteru jednostki, jak zaspokajanie własnych potrzeb z wykluczaniem innych, nie cieszy się w naukach społecznych specjalnym zainteresowaniem. Tak ograniczona percepcja roli praw własności wynika w dużym stopniu z nieadekwatnej adaptacji argumentów na rzecz tych praw rozwiniętych przez J. Locke’a w traktacie „Two Treatises of Government” (1689) i spopularyzowanych przez anglosaskich badaczy. J. Locke, wychodząc z normatywnego założenia, że człowiek jest istotą wolną z natury i dlatego wyposażoną w prawa własności, argumentował, że żadna władza nie może arbitralnie zmienić tego stanu rzeczy, również poprzez kodyfikację. Prawo to bowiem wynika z prawa naturalnego, jest uniwersalne i istnieje niezależnie od władzy, w każdym społeczeństwie i w każdej epoce. Argumenty J. Locke’a, podnoszone w walce o uznanie nienaruszalności praw własności, przeniesione na współczesny grunt badawczy, szczególnie w teorii Property Rights, sprowadziły się do tezy, że prawa własności są powszechne. Różnice występują jedynie w formie ich unormowania. Zachodnioeuropejskie rozwiązania, preferujące regulacje prawne, są tylko jedną z wielu możliwych form występowania praw własności, która nie powinna być narzucana innym kulturom.

     

    ///Zagraniczni inwestorzy, niczym eksperci, decydują, które projekty i na jaką skalę będą realizowane. Krajowi przedsiębiorcy, pozbawieni mechanizmów oddolnego generowania środków inwestycyjnych, muszą się do tych decyzji dostosowywać. Ma to bezpośredni wpływ na specyficzną hierarchię w tym regionie między podmiotami zagranicznymi i krajowymi oraz na relacje między biznesem a polityką. ///

     


    Powyższa interpretacja praw własności zasadniczo różni się od niemieckiej tradycji myślenia na ten temat, rozwiniętej przez I. Kanta i Hegla. Obydwaj polemizowali swego czasu z argumentami J. Locke’a. Według nich własność istnieje jedynie jako konstrukt prawny. Z rzadką później spotykaną u badaczy wyrazistością dostrzegli oni nowatorstwo i wyjątkowość tego prawa, stwarzającego obok świata materialnego rzeczywistość niematerialnych tytułów prawnych rządzących się odmiennymi regułami. Niematerialny byt praw własności stanowi nową rzeczywistość regulującą relacje międzyludzkie. Kant następująco tłumaczył swoistość prawa własności:


    „Stan prawny nie jest ustanowiony między mną a rzeczą, ale między członkami społeczeństwa. Nienaruszalność może być zatem zapewniona tylko w państwie, w którym obowiązuje ogólne, zewnętrzne, tj. publiczne ustawodawstwo, któremu towarzyszy władza. A jest to państwo obywatelskie. Tak więc tylko w państwie obywatelskim może istnieć zewnętrzne "moje" i "twoje". Obywatelska konstytucja jest stanem prawnym, dzięki któremu własność każdego człowieka jest zapewniona, ale właściwie nie jest uzgodniona i określona. Dopiero akt prawny ustanawia własność”. 


    W związku z powyższym praca nie może ustanowić prawa własności ani zmieniać jego statusu, co było sednem argumentacji J. Locke’a. Prawo to bowiem funkcjonuje w świecie prawnych umów i tylko te dotykają jego rdzenia. Umowy prawne z kolei nie są zjawiskiem uniwersalnym. Są ograniczone do społeczeństw, które nadają obywatelom osobowość prawną, uznają ich równość oraz stwarzają im ogólnodostępne instrumenty do egzekwowania swoich praw.


    W jednym punkcie J. Locke, I. Kant i Hegel byli zgodni: według nich prawo własności wpisuje się w naturalny i rozumny porządek tego świata. Jako instytucja, według Hegla, stanowi ono, po chrześcijaństwie, kolejny etap na drodze ku wolności jednostki. „Prawdopodobnie minęło około półtora tysiąca lat, zanim wolność jednostki zaczęła rozkwitać dzięki chrześcijaństwu i stała się ogólną zasadą wśród niewielkiej części ludzkości. Jednakże wolność własności jest uznawana jako zasada od wczoraj, tu i ówdzie. Jest to przykład z historii świata, jak wiele czasu potrzebuje duch, aby rozwijać się w swojej samoświadomości — i wbrew niecierpliwości opinii".


    Można zadać w tym miejscu pytanie, co powyższe rozważania, choć ciekawe badawczo, mają wspólnego z zarządzaniem dzisiejszymi wyzwaniami, jak również tematem tego eseju. Cóż bowiem za różnica dla efektów rządzenia, w jakiej formie funkcjonuje własność, czy jest sankcjonowana prawnie, czy przez tradycję i zwyczaj?


    Różnica jest zasadnicza. Najbardziej widocznym jej znakiem jest słabość kapitałowo-finansowa obszarów z prawem własności bez funkcjonującego legalnego unormowania. Niematerialny świat tytułów własności stał się bowiem zabezpieczeniem dla transakcji finansowo-kredytowych. Obok dotychczasowej rzeczywistości materialnej, w której orano, kopano, budowano i produkowano, powstała rzeczywistość prawna, w której dokonywano cesji, zabezpieczano czy egzekwowano tytuły prawne w zamian za środki inwestycyjne. Tylko tytuł prawny stwarza możliwość kreowania kapitału, kredytowania inwestycji czy generowania pieniądza. Zabezpieczając transakcje, zastąpił on w tej funkcji lub uzupełnił złoto czy inne metale, których ograniczona ilość wykluczała większą część społeczeństwa z transakcji ekonomicznych. Tytuł prawny dawał każdemu możliwość kreowania środków finansowych, ponieważ gwarantował ich zabezpieczenie prawnym tytułem do majątku. Pozwalał tym samym wyjść poza ograniczenia fizyczne czy materialne.


    Ze społecznego punktu widzenia rewolucyjnym elementem prawa własności był fakt, że umożliwiał generowanie dochodu i pomnażanie majątku niezależnie od pochodzenia, wykształcenia czy koneksji politycznych. Co więcej, jeśli inwestycja osoby wykształconej, utytułowanej i z koligacjami politycznymi okaże się nietrafna, to jej majątek przechodzi na własność kontrahenta, nawet jeśli jest on osobą niewykształconą, z nizin społecznych, a w oczach elit parweniuszem lub nuworyszem.


    Stanowi to radykalną zmianę w porównaniu z feudalnym, odgórnym typowaniem elit oraz hierarchią społeczną zbudowaną na kryterium pochodzenia czy wiedzy. W nowym systemie to sukces ekonomiczny, niezależnie od wykształcenia i pochodzenia, nobilitował jednostkę. Efektem tych rewolucyjnych zmian była olbrzymia mobilność społeczna oraz skok w wydajności pracy i wzroście gospodarczym na niespotykany w dziejach poziom.
    Warunkiem dynamiki systemu jest jego otwartość. Nikt nie może być pewien swojej pozycji. Zwycięzcy nie są definiowani odgórnie. Nie wiadomo, czyja wiedza będzie istotna i którzy eksperci powinni być faworyzowani. Często w tym kontekście pojawiają się zarzuty o merkantylistyczne, dewaluujące inne wartości podejście do świata. Z pewnością ten system nie jest idealny i wymaga od społeczeństwa świadomej ochrony wartości, które z jego perspektywy nie powinny podlegać rynkowym zasadom. Niemniej jedno jest pewne: system zarządzania oparty na oddolnej mobilności, weryfikacji poprzez konkurencję oraz gwarantujący jednostce autonomię poprzez prawo własności obdarzył społeczeństwa, które się na niego zdecydowały, bogactwem i ochroną jednostki. Trudno znaleźć uzasadnienie dla zmiany zarządzania na rzecz faworyzowania grupy społecznej czy zawodowej.

     

    ///Co ciekawe, również podczas transformacji Niemiec Wschodnich przejęto anglosaską tradycję interpretacji sensu prawa własności. Wprowadzono neoliberalne reformy rynkowe, które całkowicie pomijały konieczność uwłaszczenia społeczeństwa wschodnioniemieckiego. ///

     


    Dobrym przykładem swoistej formy rządów ekspertów są gospodarki post-transformacyjne w Europie Środkowo-Wschodniej. W ich odbudowie kwestie roli własności jako tytułu w procesach kapitałotwórczych były pomijanie. Zadowalano się przekazywaniem majątku do użytkowania bez regulowania kwestii tytułów prawnych. Nie dostrzegano problemu w masowym przejmowaniu własności przez podmioty zagraniczne, uznając, że możliwość generowania dochodu jako pracownik jest wystarczającą rekompensatą. Budowanie gospodarki uzależnionej od zewnętrznego finansowania tłumaczono brakiem akumulacji kapitału, rozumianej jako fizyczne gromadzenie bogactw przez pokolenia. Efektem stał się tzw. kapitalizm zależny, z niewystarczająco rozwiniętymi rynkami instrumentów finansowych. Zagraniczni inwestorzy, niczym eksperci, decydują, które projekty i na jaką skalę będą realizowane. Krajowi przedsiębiorcy, pozbawieni mechanizmów oddolnego generowania środków inwestycyjnych, muszą się do tych decyzji dostosowywać. Ma to bezpośredni wpływ na specyficzną hierarchię w tym regionie między podmiotami zagranicznymi i krajowymi oraz na relacje między biznesem a polityką. Fakt, że te społeczeństwa nie dysponują konstrukcjami prawnymi umożliwiającymi suwerenne, niezależne od władzy politycznej generowanie środków finansowych, tworzy fundamenty pod kapitalizm polityczny, w którym o dostępie do środków finansowych decydują koneksje polityczne.


    Co ciekawe, również podczas transformacji Niemiec Wschodnich przejęto anglosaską tradycję interpretacji sensu prawa własności. Wprowadzono neoliberalne reformy rynkowe, które całkowicie pomijały konieczność uwłaszczenia społeczeństwa wschodnioniemieckiego. Odbiegało to od modelu transformacji Niemiec Zachodnich po 1945 r., gdzie jednym z najważniejszych celów było szerokie uwłaszczenie społeczeństwa, w tym milionów uciekinierów ze Wschodu, również za pomocą kredytów i banku publicznego Kreditanstalt für Wiederaufbau (KfW), którego fundusze pochodziły m.in. z pomocy Marshalla. W wyniku transformacji po 1989 r. byłe Niemcy Wschodnie są obszarem o jednej z najniższych w świecie kwocie własności. Negatywne konsekwencje polityczne tego zaniechania przekonywująco opisuje D. Oschmann, podkreślając, że mieszkańcy Wschodnich Niemiec stali się obywatelami drugiej klasy.

     

    ///Czy popełniane (...) błędy rzeczywiście uzasadniają zmianę rządów i oddanie ich w ręce określonej grupy specjalistów? Nawet jeśli dokonane wybory okazują się błędne i ponosimy ich koszty, czy warto rezygnować z tego oddolnego wyłaniania rządzących i odgórnie definiować zwycięzców?///

     

    Idea rządów ekspertów pojawia się zazwyczaj w okresach kryzysu, kiedy wiara w rozumność jednostki i racjonalność systemu demokratycznego ulega zachwianiu. Tak było w okresie transformacji ekonomicznej w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie można było obserwować zadziwiającą uległość wobec ekspertów z Zachodu i dewaluację własnych doświadczeń oraz wiedzy. Podobne tendencje pojawiły się po kryzysie finansowym w 2008 r., kiedy zaczęto kwestionować założenie, że wybory jednostki są racjonalne, co stanowi fundament praw politycznych i ekonomicznych. Obecnie przesuwanie się sympatii politycznych w kierunku partii prawicowych skłania do formułowania zarzutów wobec demokracji, że preferuje populizm, że wybierani przedstawiciele władzy są przypadkowi, merytorycznie nieprzygotowani lub charakterologicznie małostkowi. Demokratyczne wybory traktowane są wręcz jako zagrożenie dla systemu politycznego. To, co jest siłą tego procesu – możliwość zostania przywódcą przez każdego, kto przekona odpowiednią liczbę wyborców – jest jednocześnie postrzegane jako jego słabość. Pomija się przy tym fakt, że mocną stroną tego systemu jest przede wszystkim mechanizm autokorekty. Nawet największy ekspert czy uznany filozof musi z pokorą przyjąć decyzję wyborców i ustąpić ze stanowiska, otwierając przestrzeń dla następców. Ta systemowa cecha jest kluczowa, gdyż to właśnie konkurencja, zmiana, podważanie autorytetów czy uznanych reguł i technologii gwarantują od ponad dwustu lat dobrobyt na niespotykaną skalę dla niespotykanej liczby osób.


    Czy popełniane w tych procesach błędy rzeczywiście uzasadniają zmianę rządów i oddanie ich w ręce określonej grupy specjalistów? Nawet jeśli dokonane wybory okazują się błędne i ponosimy ich koszty, czy warto rezygnować z tego oddolnego wyłaniania rządzących i odgórnie definiować zwycięzców? Uważam, że wszelka forma merytokracji oznaczałaby refeudalizację naszych społeczeństw ze wszystkimi jej konsekwencjami. Arbitralna władza ekspertów, pozbawiona mechanizmów ich weryfikacji, byłaby możliwa jedynie wtedy, gdyby zniknęło niezależne od władzy źródło finansowania, jakie gwarantuje własność. Nie chodzi tutaj o możliwość fizycznego użytkowania własności, co jest zawsze i wszędzie możliwe, ale o likwidację jej prawnej egzystencji. Automatycznie powstają wówczas formy uległości wobec władzy i akceptacji hierarchii w celu zabezpieczenia egzystencji.


    Niewątpliwie, to, czy skłaniamy się ku rządom ekspertów, czy zawierzamy demokratycznym procesom wyłaniania władzy, jest ugruntowane filozoficzno-religijnie, gdyż ściśle wiąże się z obrazem jednostki. Jeśli uznamy, że „duch wieje, gdzie chce”, nie możemy z pewnością powiedzieć, kto posiada istotną dla dobrostanu społeczeństwa wiedzę. Dodatkowo, jak zauważył Hegel, do uchwycenia rozumności tkwiącej w rzeczywistości i odpowiedniego budowania instytucji nie wystarczą wiedza czy inteligencja. Konieczne jest według niego głębokie, religijne przeżycie. W kwestiach religijnej intuicji z kolei uczeni nie są dobrymi przewodnikami. Istnieje rzeczywistość i wiedza, która objawiona jest jedynie prostaczkom, a zakryta przed mądrymi i roztropnymi.


    W związku z powyższym trudno znaleźć argumenty przemawiające na korzyść władzy mądrzejszych czy silniejszych. Wręcz przeciwnie, system zbudowany na szacunku dla racjonalności jednostki i jej naturalnego prawa do współdecydowania o kwestiach ustrojowych oraz na równym traktowaniu, niezależnie od wykształcenia czy doświadczenia, nie tylko poszerzył zakres wolności, ale również zagwarantował rozwój i dobrobyt ekonomiczny.


    Artykuł ukazał się w zbiorze pod redakcją prof. Zdzisława Krasnodębskiego Should Philosophers Govern the European Union? Kraków: Ośrodek Myśli Polityczne 2025


    Oryginalny tytuł artykułu: Should Philosophers Rule?

     

    H. Arendt, Vita activa oder Vom tätigen Leben, München Piper, 2020.


    J. Stiglitz, Whither Reform? Ten Years of the Transition, Washington World Bank, 1999, https://business.columbia.edu/sites/default/files-efs/pubfiles/1492/Stiglitz_WhitherReform.pdf  (ostatni dostęp: 15.04.2024).


    G. Heinsohn, O. Steiger, Ownership Economics: On the Foundations of Interest, Money, Markets, Business Cycles and Economic Development', London Routledge, 2012. 


    D. G. W. F. Hegel, Grundlinien der Philosophie des Rechts, Leipzig Felix Meiner, 1911, s.   R. Pipes, Property and Freedom, New York Alfred A. Knopf, 1999.


    D. C. North, Theorie des institutionellen Wandels, Eine neue Sicht der Wirtschaftsgeschichte, Tübingen Mohr Siebeck, 1988.

     XLI.I. Kant, Rechtslehre. Schriften zur Rechtsphilosophie, Berlin Akademie-Verlag, 1988, s. 78.


    D. G. W. F. Hegel, Grun  H.-W. Sinn, Sinn H.-W., Drei Jahrzehnte später: ein ökonomischer Rückblick auf die deutsche Einigung, Speech at the University of Dresden, 30 June 2023, https://www.youtube.com/watch?v=94K5vtUM6bQ  (ostatni dostęp: 15.11.2023).


    D. Oschmann, Jak niemiecki Zachód wymyślił swój Wschód, Poznań Instytut Zachodni, 2024.dlinien der Philosophie des Rechts, Leipzig Felix Meiner, 1911, § 

    Komentarze (0)

    Czytaj także

    Zeitenwende – pobożne życzenie czy nowa rzeczywistość

    Kanclerzowi Niemiec niewątpliwie udało się wprowadzenie do międzynarodowej komunikacji pojęcia Zeitenwende, które stało się słowem kluczem dla określenia początku nowej ery w niemieckiej polityce bezpieczeństwa rozpoczętej wraz z rosyjską agresją na Ukrainę.

    Justyna Schulz

    8 min