„W poszukiwaniu utraconego smaku”; Żyjemy w takim horrorze alogicznym, że mówienie oczywistości staje się oryginalne
W narracji Stefana Grajka nie ma moralizowania, autor jest tylko kustoszem, który pokazuje skarby mentalne i materialne. Tylko tyle i aż tyle. Wnioski niech wyciągnie sam czytelnik. Niech obudzi się świadomość utraty czegoś fundamentalnego, niech w duszy obudzi się platońska anamneza!
Profesor Stefan Grajek to wybitny kardiolog związany z Poznańskim Uniwersytetem Medycznym. W 2023 roku ujawnił się jako eseista. W jednym z wywiadów wyznał, że po maturze chciał iść na studia humanistyczne, ale ponieważ większość jego kolegów i koleżanek z liceum, z jego klasy szła na medycynę, stwierdził, że chce studiować ze swoimi kolegami. Ponadto, jak zauważył, czasy komunizmu nie były dla humanistyki dobre ze względu na obowiązującą ideologię marksizmu. Pochłonęła go medycyna a konkretnie badanie serca. Założył i kierował pierwszą w Polsce pracownią patomorfologii serca, wykonując sekcje serc pacjentów, których nie zdołał uratować. W latach 2007- 2017 kierował Katedrą i Kliniką kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Po przejściu na emeryturę nadal aktywnie pracował naukowo, ale znalazł czas na realizację pasji obudzonej w młodości. Tą pasją jest literatura. Efektem książka wydana w 2023 roku „W poszukiwaniu utraconego smaku” i czekająca na wydanie monumentalna „Księga nadziei”.
/// Głębia analiz materii niemedycznej, lekkość stylu plus jasność wykładu to znak rozpoznawczy tej eseistyki. ///
Impuls do napisania „W poszukiwaniu utraconego smaku” miał także charakter osobisty. W rozmowach z synem Maksem - jak pisze sam Stefan Grajek - i jego kolegami uczniami klas maturalnych, uderzyła go powierzchowność wygłaszanych przez nich ocen, trywialny redukcjonizm, ubóstwo językowe, egoizm, selfizm, nie wspominając o rażących brakach wiedzy, zarówno historycznej jak i z szeroko rozumianej kultury. Pomyślał zatem o potrzebie utworzenia archiwum zapomnianych pojęć i znaczeń, w którym on pełni rolę kustosza- opiekuna. Niech to, co utracone powróci, nasyci i uratuje młodzież, której pozbawiona odniesienia transcendencji pseudokultura odbiera pełnię życia. W narracji Stefana Grajka nie ma moralizowania, jest tylko kustoszem, który pokazuje skarby mentalne i materialne. Tylko tyle i aż tyle. Wnioski niech wyciągnie sam czytelnik. Niech obudzi się świadomość utraty czegoś fundamentalnego, niech w duszy obudzi się platońska anamneza!
Biorąc do ręki eseje lekarza, mając w pamięci choćby znakomitą eseistykę nieżyjącego już prof. Andrzeja Szczeklika, wydawało mi się, że znajdę coś podobnego w pisaniu Stefana Grajka. W końcu są to mistrzowie w swoim fachu, całe ich życie toczyło się wokół walki z entropią, zatem podobieństwa mimo różnić stylu, bo styl to człowiek jak mawiał Buffon, są oczywiste. Byłem zatem zaskoczony, że podczas lektury „W poszukiwaniu utraconego smaku”, szybko zniknęła świadomość, że czytam książkę lekarza. Głębia analiz materii niemedycznej, lekkość stylu plus jasność wykładu to znak rozpoznawczy tej eseistyki. Stefan Grajek stawia mocne tezy dotyczące kondycji nowoczesnego człowieka i ujawnia przyczyny tej złej kondycji. Pomaga mu w tym budząca respekt interdyscyplinarna erudycja i życiowe doświadczenia człowieka, który bardzo dużo wie o życiu jako takim, jakby widział jego „podszewkę”.
Jak na romantyka przystało korzysta z ironii i sarkazmu, gdy jego ideały, w gruncie rzeczy uniwersalne prawa, warunkujące dobre i spełnione życie, sięgają bruku. O elitach lewicowo- liberalnych ma zdanie jak najgorsze, bo one zniszczyły wyrafinowaną kulturę, niszcząc relację człowieka z Absolutem. To jest neobolszewizm. Przy czym, odpowiedzialności za ten stan rzeczy, nie zrzuca na anonimowe procesy, co jest stałą praktyką nauk społecznych, ale na ludzi podłych, pospolitych, tak pięknie i bezwzględnie opisanych przez Eliota w poemacie „Ludzie wydrążeni”. Mowa oskarżycielka świata sędziowskiego w filipice „Sędziowie i poeta. O eseju Adama Zagajewskiego – polemicznie” ujawnia poziom zdrady wartości uniwersalnych i towarzyszące temu prawniczemu światu zakłamanie, czyli mistrzostwo w budowaniu obrazu własnej szlachetności przy ciągłym prostytuowaniu się. Nie unika Stefan Grajek krytycznych słów wobec swojego środowiska. Żadnych złudzeń. W tych fragmentach budzi się w Stefanie Grajku obywatel, porażony bezczelnością postkomunistycznych elit
Aktywnym tłem dla rozważań Stefana Grajka jest kultura i sztuka Włoch, emanująca cały czas mocą duchową, silniejszą niż nowoczesny nihilizm.
/// Co ważne, zbiór esejów Stefana Grajka „W poszukiwaniu utraconego smaku” to nie jest ciężka, przeładowana erudycją dysertacja o problemach tego świata. Autor jasno definiuje punkty wyjścia swoich rozważań. ///
Tytuł zbioru esejów „W poszukiwaniu straconego smaku”, nawiązuje, rzecz jasna do Zbigniewa Herberta i Marcela Prousta. Stefan Grajek podkreśla znaczenie elitaryzmu a jednocześnie rzuca wyzwanie swoim czasom, pisząc ciepło o przeciętności, której wartość jest legitymizowana przez uniwersalne prawo, wynikające z Krzywej Gaussa. Bombardowani przez konsumpcjonizm, ciągle jesteśmy atakowani przez imperatyw transgresji i bycia „nieprzeciętnym”. W ten sposób powstało społeczeństwo narcyzów, w którym głos idioty i mądrego człowieka znaczy pozornie tyle samo. Powstało społeczeństwo bytów zatomizowanych, funkcjonujących dzięki gigantycznemu przemysłowi psychoterapeutycznemu.
Dlaczego elitaryzm jest tak ważny? Stefan Grajek trzeźwo przywołuje Hannah Arendt, która w „Korzeniach totalitaryzmu” zauważyła, że elity, nie potrafiąc przyciągnąć szerokich mas, poprzez sojusz z motłochem „nagryzły” stabilność przeciętnych, wiodąc do powstania totalitaryzmów”. To rozróżnienie jest bardzo ważne, bo często motłoch i masę traktuje się jako synonimy. Wcześniej pod koniec XVIII wieku, zerwanie więzi między ludem a arystokracją sprowokowało Rewolucję Francuską, czyli właśnie rządy motłochu.
Co ważne, zbiór esejów Stefana Grajka „W poszukiwaniu utraconego smaku” to nie jest ciężka, przeładowana erudycją dysertacja o problemach tego świata. Autor jasno definiuje punkty wyjścia swoich rozważań. Dygresje w umiarkowanej liczbie nie komplikują procesu odbioru głównej idei. Zostajemy zaproszeni do wysłuchania rozmówcy, który po prostu mówi ciekawie i nie chcę odbiorcy narażać na męki wyższego rzędu. I tak, zbiór esejów otwierają „Rozmyślania o odpowiedzialności”. Ma coś w tej materii do powiedzenia poznański profesor nauk medycznych, gdyż przez 50 lat wykonywał zawód, który odpowiedzialności bez wątpienia wymagał. Jasno uważa, że zanik poczucia odpowiedzialności związany jest erozją doświadczeń religijnych. Filozofowie dość arbitralnie „uśmiercili” Boga, uwalniając człowieka od wszelkich wobec niego zobowiązań. Na szczęście, pisze Grajek, zdolność odróżniania zła od dobra jest stale obecna w naszym codziennym doświadczeniu moralnym. Gdyby tego nie było, życie zmieniłoby się w koszmar. Ale zabiciu tego fundamentalnego doświadczenia służą zabiegi mające na celu zmianę znaczenia słów i pojęć, co jest jakąś złowieszczą uwerturą proto-totalitarną. To, co decyduje o niezwykłej atrakcyjności esejów Stefana Grajka, to zestrój dwóch metod rozpoznania świata, które się nie wykluczają a uzupełniają. Jednej strony jest to rozpoznanie empiryczne (doświadczenie zawodowe kardiologa) skuteczne w naukach przyrodniczych zestawione z duchowym oglądem, które wymaga materia sztuki. Ta wielka sztuka, zdaniem Grajka, implicite zakorzeniona jest w transcendencji. Jako uważny czytelnik Wittgensteina, ma Stefan Grajek świadomość porządku logicznego, co znaczy, że ludzki świat składa się z językowych gier. To oznacza, że nie można użyć empiryzmu do poznania duchowości sztuki, Boga, bo taka operacja już punkcie wyjścia jest bez sensu. Narzędzia poznawcze narzuca człowiekowi materia świata.
/// Pytanie o sensowność świata jest tylko wówczas przenikliwe oraz intrygujące, gdy istnieje idea Boga, Absolutu. ///
Żyjemy w takim horrorze alogicznym, że mówienie oczywistości staje się oryginalne. Bez odniesienia do Absolutu niemożliwe jest głębsze rozumienie rzeczywistości. „W jej poznaniu aprioryczne pojęcia Absolutu, Boga - pisze Stefan Grajek we wstępie, - nawet jeżeli zdaniem niektórych to tylko metafory czy metonimie iluzji – są potrzebne. Rozwiewają szereg wątpliwości chociażby dlatego, że dostrzegamy, iż wątpliwość jest możliwa właśnie dzięki tym pojęciom. Pytanie o sensowność świata jest tylko wówczas przenikliwe oraz intrygujące, gdy istnieje idea Boga, Absolutu. Idee te umożliwiają głębsze, a zatem bardziej prawdziwe poznanie wszechświata”. Innymi słowy nie można powiedzieć prawdy o rzeczach realnych, bez odniesienia ich do pojęć świata idealnego jak zauważył Alfred North Whitehead, twórca filozofii procesu, cytowany zresztą w książce przez Stefana Grajka.
Fundamentalna, pisze Stefan Grajek, jest także zdolność rozpoznania zła w sobie. Ewolucja wyposażyła nas w instrumenty pozwalające być ludźmi odpowiedzialnymi, w celu przeżycia wspólnoty, bowiem opór materii życia, tworzy zdrowe hierarchie władzy i znaczenia. Jak wprawny hermeneutyka Stefan Grajek przywołuje pierwotne znaczenie słów, które odsyłają nas do świata, w którym znaczyły to, co znaczyły, kiedy język był w jakimś stopniu tożsamy z rzeczywistością.
///Brak opanowania siły Erosa działa destrukcyjnie, zwłaszcza na młodych ludzi. Wiedzieli o tym Bolszewicy, dlatego popierali w pierwszej fazie rewolucji walkę ze wstydem i ze wszystkim, co przeszkadzało wolnej miłości. ///
Książkę zamyka esej „Okruchy intymności”, składający się z dwóch rozdziałów: „Utracona wrażliwość” i „Sycylijski epizod”. W pierwszym Stefan Grajek pokazuje jak seksualizacja świata zachodniego, która uczyniła z miłości towar, odebrała ludziom głębię przeżyć erotycznych, przez zapomnienie o pewnej oczywistości, że asceza i ograniczenia w tej materii służą witalności. Na potwierdzenie tego faktu, przywołuje fragment „Dziennika” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego z opisem znudzonej młodzieży w Rzymie, mającej bezproblemowy dostęp do seksu. Podobne rozpoznania pojawiły się diagnozie Allana Blooma, w książce „Umyśl zamknięty”, który był wnikliwą analizą z roku 1987, kryzysu amerykańskiego szkolnictwa wyższego. Brak opanowania siły Erosa działa destrukcyjnie, zwłaszcza na młodych ludzi. Wiedzieli o tym Bolszewicy, dlatego popierali w pierwszej fazie rewolucji walkę ze wstydem i ze wszystkim, co przeszkadzało wolnej miłości. Do czasu, gdy pojawiła się bezwolna masa ludzka, którą można swobodnie manipulować. Gender i LGBT to kontynuacja tego eksperymentu o koszmarnych konsekwencjach.
W „Sycylijskim epizodzie” Stefan Grajek przeprowadza brawurową interpretację filmu w reżyserii Luchina Viscontiego „Lampart” oraz powieści Giuseppe Tomasa di Lampedusy o tym samym tytule. Daje wyraz zachwytowi dla mistrzostwa Lampedusy, który tak świetnie sportretował upadającą feudalną kulturę na Sycylii. Czasy przełomów i kryzysów, wydobywają, to co w spokojnych czasach jest ukryte. Subtelność opisu psychologicznych układów ludzkiego świata wprawia w zachwyt. Grajek ma po prostu talent literacki i wgląd w tę ludzką magię.
Wielki polski psychiatra Antoni Kępiński zauważył, że portrety starych mistrzów bywają tak doskonałe, że współczesny lekarz na ich podstawie może uczyć się diagnozowania chorego. To jest właśnie ta magia, patrzenie i jednoczesne widzenie. Bo można patrzyć i nic nie widzieć. Ta zdolność wglądu została utracone przez „konsekrację” racjonalizmu. Ceną utraty owego wglądu w świat ducha jest na Zachodzie agresywny ateizm jako wykwit resentymentu. Coś, co nie było znane ludziom żyjącym w feudalizmie.
/// Dla Greków bóg był przekraczającą człowieka mocą, nad którą nie ma on kontroli. Miłość namiętna jest bogiem, bo przychodzi na nas nie wiadomo skąd i odchodzi nie wiadomo, dokąd. ///
Stefan Grajek z wielkim znawstwem pisze o włoskiej sztuce. Poprzez to, co widzialne stara się rekonstruować ducha czasu przeszłego, to co niewidzialne. Pokazuje pragmatyczną funkcję obyczajów i tabu, które świat współczesny utracił, czyniąc życie trudnym do zniesienia. Korzysta, opisując świat ludzki z wiedzy antropologicznej, pokazuje na przykład jak tabu dziewictwa w świecie przedchrześcijańskim było czynnikiem kulturotwórczym. Pokazuje jak Westfalki, świątynne kapłanki, poprzez czystość, antycypowały boskość. Jak nierozważnie postąpił Akteon podglądając grecką boginię Artemidę, boginię dziewicę, która pomagała kobietom podczas porodów. Dla Greków bóg był przekraczającą człowieka mocą, nad którą nie ma on kontroli. Miłość namiętna jest bogiem, bo przychodzi na nas nie wiadomo skąd i odchodzi nie wiadomo, dokąd. I zmienia nasze życie. Bogowie nie są wymysłem. Istnieją. Nie można o nich zapomnieć. Wielką zuchwałością jest życie jakby ich nie było. Katastrofa, biorąc pod uwagę lekceważenie ich, jest nieunikniona. Panowanie i kontrola rzeczywistości to złudzenie.

W rozdziale „Okruchy intymności” Grajek pisze o obrazie Antonella da Messiny „Zwiastowanie”, który jest obrazem szczególnym wśród przedstawień tego zasadniczego dla chrześcijan wydarzenia. Autor w „Poszukiwaniu straconego smaku” przytacza rozmowę z panią profesor historykiem sztuki, która reprezentuje „nowoczesny” styl myślenia, przynależy do świata profanum, w którym sacrum zredukowano do nic nieznaczącego mitu. Zastanawia się jak można interpretować wielkie malarstwo religijne nie odwołując się do religii? Głębia znajdującego się w Palermo obrazu Da Messiny jest konsekwencją siły wiary ludzi ery przednowoczesnej, którą trudno nam sobie wyobrazić. Duch chrześcijański w Europie jest bardzo osłabiony, ale poza Europą, chrześcijaństwo jest najdynamiczniej rozwijającą się religią. Cud Zwiastowania jest jej wyznawcom doskonale znany. Stefan Grajek porzuca narrację pani profesor i sam postanawia interpretować obrazy Zwiastowań włoskich mistrzów w nieortodoksyjnym duchu teologicznym z elementem estetycznym w tle. Po analizach obrazów Zwiastowań, wyróżnia właśnie Zwiastowanie Antonella di Messiny, gdyż jest ono wyjątkowe i nie mieści się w konwencji przedstawień tego wydarzenia jaka uformowała się w renesansowym malarstwie włoskim. Na czym ta wyjątkowość polega? Nie będę zdradzał szczegółów tego pięknego eseju, w którym pojawia postać Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i wyznanie wiary autora.
„W poszukiwaniu utraconego smaku” mimo obecnego w tytule słowa utrata, nie jest książką melancholijną czy elegijną. Takie nastroje pojawiają się w obliczu straty. Tak ją przynajmniej odczytał piszący to omówienie. Bo mimo pojawiających się czasami jeremiad, w gruncie rzeczy umiarkowanych, słabiutkich lamentów nad utraconych smakiem i dehumanizacją, narracja Stefana Grajka uwodzi, bo jest w niej siła. Choć sam autor mówi osobie, że jest tylko kustoszem.
Z czego wynika ta siła? Będąc intelektualistą starej daty albo „uciekinierem z przyszłości”, jest Stefan Grajek mocno osadzony w kulturze Zachodu, nie tylko jako jej obserwator, ale czujący jej puls w sobie. Czuje, że przechodzi kryzys, zatem potrzebna jest interwencja. Budzi się instynkt lekarza? W poszukiwaniu utraconego smaku” i czekająca na wydanie „Księga nadziei”, to przejawy tej interwencji. Jakiś rodzaj powinowactwa z księciem Saliną, ze światem skomplikowanego sycylijskiego ducha jest aktywnym tłem tej interwencji.
Będąc w Palermo, Stefan Grajek odwiedza grób Lampedusy i jego żony. Pisze: „Chwila milczenia, zdrowaśka dla obojga i cicha prośba o odrobinę talentu”. Prośba została wysłuchana i spełniona. Lampedusa z żoną okazali się bardzo szczodrzy.
Stefan Grajek, "W poszukiwaniu utraconego smaku", Zysk i S-ka, 2023
Czytaj także
Europa, Europa!: Co jest fundamentem naszej kultury?
Gościem red. Macieja Mazurka był prof. Michał A. Michalski – ekonomista, kulturoznawca i ekspert ds. polityki rodzinnej.
Maciej Mazurek
O „Ludzkości”, „Postępie” i „Demokracji walczącej”
Gdzie jest źródło zaciekłości polskich „Europejczyków” w demontażu państwa prawa? Zgoda na to, że środkami państwa policyjnego można przywracać praworządność to przejaw oczywistej nie hipokryzji, co bezczelności.












Komentarze (0)