Wspieraj nas

Zostań naszym subskrybentem i czytaj dowolne artykuły do woli

Wesprzyj

Refleksje nad polską recepcją marksizmu

    2023-08-29
    Czas czytania 7 min
    Filozofię polską po II wojnie światowej poddano terapii szokowej. Dokonała tego grupa próbujących filozofować stalinowców, związanych z partyjnym obozem władzy, całkowicie zależna od „wielkiego brata” ze Wschodu. Postawili oni sobie za cel szybkie wprowadzenie marksizmu na wyższe uczelnie. Odtąd miał on być wykładany w postaci materializmu historycznego i dialektycznego, zgodnie z jedyną przyjętą wykładnią z dzieł Józefa Stalina.


    Prowadzono nieustające krucjaty, skierowane w stronę uczniów Szkoły Lwowskiej Kazimierza Twardowskiego. Początkowo były to „dobrotliwe ataki kuracyjne”, zakładające przeciągnięcie na swoją stronę przedwojennej kadry naukowej. Adam Schaff pisał o tym do Kazimierza Ajdukiewicza:

    Tu dochodzę do sedna. Po co prowadzimy polemikę z Panami? Oczywiście chcemy rozbić poglądy z naszego punktu widzenia fałszywe. Ale do czego dążymy, jeśli idzie o nosicieli tych poglądów? Czy chcemy Panów eliminować, odtrącać itp.? Wręcz przeciwnie! My walczymy o Panów. My Panów wysoko cenimy, uznajemy wiedzę Panów, widzimy możliwości Panów – naukowe i polityczne. Nasz atak ma za cel zmuszenie Panów do zrobienia choćby kroku naprzód w porównaniu z dawniej zajmowanymi pozycjami. Jest to atak „kuracyjny”, dobrotliwy w swych zamierzeniach i celach. Idzie o to, by Panowie to widzieli i słyszeli[1].

    Stalinowcy domniemali, że „ofensywa ideologiczna” przeprowadzona zostanie sprawnie i szybko, a partia będzie mogła świętować zwycięstwo, odsyłając uczniów Twardowskiego do lamusa historii. Ostatecznie nie udało się jej doprowadzić do końca. Jedynie część filozofów ze Lwowa, Warszawy, Wilna i innych ośrodków naukowych, zasiliła szeregi stalinowskie. Z czasem decydenci odstąpili od przeciągania przedwojennych kadr na swoją stronę. Dostrzegli brak istotnych efektów na własnym polu agitacyjnym. Konieczne stało się przeprowadzenie zmian. Stalinowcy przeszli od dobrotliwej formy przekonywania oponentów do działań represyjnych. Schaff, podczas prac przygotowawczych do I Kongresu Nauki Polskiej, niewybrednie zaatakował Jana Łukasiewicza. Grzmiał z mównicy:

    Taki Łukasiewicz, który właściwie był obskurantem, jeśli idzie o jego poglądy, o jego postawę, dał temu zresztą świadectwo w okresie okupacji, swoją ucieczką, swoją emigracją i dzisiejszą prawdą, praktyką. To ten Łukasiewicz swoją teorią logiki trójwartościowej wszedł na trwałe do historii naszej nauki. I tak bywa. Bywa tak, że ktoś, kto jest obskurantem, daje coś bardzo pozytywnego, a bywa tak, że człowiek, który jest bardzo sympatyczny i pozytywny, jeśli idzie o swoje przekonania, o swoje deklaracje itd., daje zero, jeśli idzie o trwały dorobek naukowy. Trudno i darmo. I dlatego tutaj to zestawienie, że Łukasiewicz. Łukasiewicz był reakcyjnie nastawiony. A prawda, inni byli pozytywnie nastawieni, ale to jeszcze nic nie mówi, absolutnie nic nie mówi. I tak bywa. I tak bywa w historii nauki, i czasami ludzie, którzy są reakcjonistami nawet w swoich poglądach subiektywnych politycznych, naprawdę mają bardzo piękne i trwałe rezultaty naukowe[2].

    Na uczelniach wyższych rozpoczęto wprowadzać zmiany w programach nauczania i wymianę kadry naukowej. Wykłady z historii filozofii zastąpiono zajęciami z marksizmu. Pozostawiono jedynie logikę, a profesorów ją wykładających nazywano „profesorami logiki”, co w praktyce oznaczało zawężenie dla nich zadań dydaktycznych. W znamienny sposób pisał o tym Tadeusz Kotarbiński w jednym z listów do Izydory Dąmbskiej. Czytamy w nim:

    Zapowiedziano mi, że nie będę się nazywał profesorem filozofii, tylko profesorem logiki, co mnie uwolni od obowiązku interesowania się myślicielami światopoglądowymi. „Le logique on l’art. de pensor” A. i N. – to jeszcze dla mnie, „Meditationes de prime philosophie” to już nie, bo prime philosophie – będzie zarezerwowana dla Schaffa i aniołów jego. Żona znalazła locum w podobnej celi. Trzeba przyznać, że za to nikt nam się dotąd do niczego nie wtrąca, a ja nawet ciągle mam sobie powierzane sporządzanie projektów programów logiki: to dla humanistyki, to dla prawa, to dla przyrodników, to dla pedagogów[3].

    Zaczął się proces eliminacji przedwojennej kadry naukowej. Wydawano odpowiednie zalecenia. Doszło do bezkompromisowych ataków na Seminariach Filozoficznych Władysława Tatarkiewicza, Stanisława Ossowskiego, Romana Witolda Ingardena, Wacława Borowego czy też Jerzego Pelca[4]. Stało się jasne, że bez wyjątku, czy to profesorowie, czy studenci należący lub nie należący do partii, winni sprostać zaangażowaniu partyjnemu albo opuścić uczelnię. Ten, kto „nie był z partią, był przeciwko niej” – brzmiała stosowana powszechnie dewiza.

    Alternatywną dla starego porządku stał się proces kształcenia młodej kadry partyjnej. Przygotowano ją do zajęcia miejsca po przedwojennej kadrze naukowej. Powstał projekt utworzenia centralnego ośrodka kształcenia partyjnego. Głównym pomysłodawcą i wykonawcą tego przedsięwzięcia został oczywiście stalinowski radykał Schaff. Kuźnią stał się zorganizowany przez niego od podstaw Instytut Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. Rekrutujący się tam młodzi stalinowcy edukację kończyli na uzyskaniu na wzór radziecki stopnia kandydata nauk. W przyszłości, dzięki szybkiej ścieżce partyjnej, mogli liczyć na kolejne awanse naukowe. Schaff mówił:

    Jeśli są chłopi-robotnicy, to dlaczego nie mieliby istnieć analogicznie studenci-profesorzy?[5]

    Nie chodziło o wykształcenie i odpowiednie przygotowanie młodzieży do pracy naukowej. Liczyła się formacja partyjna. Nie trzeba było mieć doktoratu i habilitacji, aby zostać tutorem a nawet profesorem. Sam Schaff posiadał jedynie moskiewski doktorat[6]. Pomimo to otrzymał od partii najpierw stanowisko zastępcy profesora, a później tytuł profesorski na Uniwersytecie Warszawskim[7]. Partia zniosła progi w uzyskiwaniu wyższych stopni naukowych. Profesorem można było zostać z nominacji partyjnej, oddając się całkowicie służbie na rzecz socjalistycznej ojczyzny. Szybkie kariery naukowe robili aktywiści partyjni. Schaff wyciągał ich z różnych organizacji młodzieżowych, redakcji pism propagandowych, a następnie rekrutował swoje „anioły” w „partyjnym zakonie” – o czym pisał Tadeusz Kotarbiński do Izydory Dąmbskiej[8]. Na szybką ścieżkę kariery partyjno-naukowej wprowadzeni zostali: Leszek Kołakowski, Bronisław Baczko, Henryk Holland i Tadeusz Kroński. Bez doktoratów i habilitacji w niedługim czasie stali się ulubieńcami Schaffa. Szybko stworzyli grono jego zaufanych współpracowników partyjnych. Dzięki nim mógł on przez kilka następnych dekad kształtować polską filozofię.

    Krucjaty stalinowskie nasiliły się latem 1950 roku, gdy do Ministerstwa Oświaty zostali zawezwani przedwojenni profesorowie. Zostali oni przez minister Emilię Krassowską urlopowani, odsunięci od zajęć z młodzieżą, a dodatkowo pozbawieni możliwości publikowania i wyjazdów na światowe kongresy naukowe. Zaczął się dla przedwojennej kadry naukowej ciężki czas próby.

    Ataki Schaffa i „aniołów z jego zakonu” nasiliły się podczas I Kongresu Nauki Polskiej, gdzie powołano partyjną „Myśl Filozoficzną”, która otworzyła swoje łamy dla ataków na przedwojenną profesurę. Powstał IKKN, gdzie Schaff wychowywał swoich kandydatów nauk. W 1952 roku nastąpiły pierwsze polemiki z uczniami Twardowskiego. Na łamach „Myśli Filozoficznej” doszło do sporów między Baczką i Kotarbińskim, Schaffem i Kołakowskim, którzy zaatakowali Ajdukiewicza. Był też atak Krońskiego na Ingardena i Tatarkiewicza. Najbardziej haniebny był jednak atak Hollanda na Twardowskiego.

    Boje intelektualne stalinowców z filozofami z „gromady lwowskiej” pokazały, że filozofia polska po II wojnie światowej poddana została próbie przetrwania[9]. Jej dzieje są słabo znane. Dlatego celem kolejnych artykułów będzie ich przedstawienie. Zaprezentowane zostaną: a) Dyskusje na polską recepcją marksizmu; b) Założenia „ofensywy ideologicznej”; c) Sprawa „listu 8” stalinowców, odczytanego na Seminarium Filozoficznym Tatarkiewicza przez Kołakowskiego 27 marca 1950 roku; d) Atak Baczki wobec Kotarbińskiego; e) Polemika Schaffa i Kołakowskiego z Ajdukiewiczem; f) Ataki Krońskiego na Ingardena i Tatarkiewicza; i wreszcie g) Atak Hollanda na Twardowskiego. Rozważania te są résumé tego, co zostało przedstawione w trzech częściach Filozofii po ciemnej stronie mocy, które napisałem wspólnie z dr. Mariuszem Pandurą i mgr Łukaszem Ratajczakiem. Dziękuję im serdecznie za pomoc i pozwolenie na dokonanie niniejszych streszczeń z tamtych rozważań[10].

     


    [1] Zob. List Adama Schaffa do Kazimierza Ajdukiewicza z 27 grudnia 1949 roku, „Polska Akademia Nauk”, „Archiwum w Warszawie”, „Spuścizna Kazimierza Ajdukiewicza”, j. 161, III-141.

    [2] Zob. Polska Akademia Nauk Archiwum w Warszawie, sygn. I-10: „Pierwszy Kongres Nauki Polskiej”, j. 139: „Sprawozdania ze zjazdów i rozszerzonych konferencji Sekcji I i Podsekcji. Sekcja I – Dyskusja nad referatem prof. Schaffa”, k. 125r – k. 126r.

    [3] List Tadeusza Kotarbińskiego do Izydory Dąmbskiej z 21 grudnia 1950 roku, „Archiwum Nauki Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności”, „Archiwalia Izydory Dąmbskiej”, K III–109.

    [4] Zob. W. Borowy, Dzienniki, mps i rękopis, Gabinet Rękopisów BUW, Rps BUW nr akc. 908, rok 1930, od roku 1947 do października 1950, zapis z 19 maja 1950 roku. Sprawę opisuje B. Brzostek, Życie społeczne Uniwersytetu 1945-1989, s. 119.

    [5] Zob. A. Schaff, Niezauważona rocznica, „Tu i Teraz”, R. 2, nr 14, s. 15.

    [6] Zob. „Archiwum Akt Nowych”, „Ministerstwo Szkół Wyższych, Departament (biuro) Uniwersytet Warszawski, 157, Akta osobowe prof. Adama Schaffa – 1935/1981”, spis 113, ss. 143, sygn. 14792, Odpis Dyplomu naukowego Doktora Filozofii.

    [7] „Archiwum Akt Nowych w Warszawie”, „Ministerstwo Szkół Wyższych, Departament (Biuro) Uniwersytet Warszawski, 157, Akta osobowe prof. Adama Schaffa – 1935–1981”, spis. 113, s. 143, sygn. 14792” („Protokół z Posiedzenia Komisji Filozoficznej – dnia 16 VI 1948 r.”). Zob. również „Archiwum Akt Nowych w Warszawie”, „Ministerstwo Szkół Wyższych, Departament (Biuro) Uniwersytet Warszawski, 157, Akta osobowe prof. Adama Schaffa – 1935–1981”, spis. 113, s. 143, sygn. 14792 („Akt mianowania Adama Schaffa profesorem nadzwyczajnym na III Katedrze filozofii Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Warszawskiego podpisany przez Prezydenta Bolesława Bieruta”).

    [8] Zob. Listy Tadeusza Kotarbińskiego do Izydory Dąmbskiej z 20 grudnia 1950 roku oraz z 6 sierpnia 1951 roku, „Archiwum Nauki Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności”, „Archiwalia Izydory Dąmbskiej”, K III–109.

    [9] Zob. Listy Tadeusza Kotarbińskiego do Izydory Dąmbskiej z 18 lipca 1946 roku, „Archiwum Nauki Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności”, „Archiwalia Izydory Dąmbskiej”, K III–109;

    [10] Zob. R. Kuliniak, M. Pandura, Ł. Ratajczak, Filozofia po ciemnej stronie mocy. Krucjaty marksistów i komunistów polskich przeciwko Lwowskiej Szkole Filozoficznej Kazimierza Twardowskiego. Cz. I: Lata 1945-1951, Kęty 2018, Cz. II: Problem reformy szkolnictwa wyższego w świetle partyjnej ofensywy ideologicznej, Kęty 2019, Cz. III: Ostateczne starcie, Kęty 2020.

    Komentarze (0)

    Czytaj także

    Dyskusje nad kształtem polskiego marksizmu

    Tematem przewodnim w powojennej filozofii polskiej stał się marksizm[1]. Doszło do pierwszych dyskusji na jego nadrzędną rolą w kształtowaniu szeroko pojętej rzeczywistości naukowej. Stało się to po nieudanych próbach wprowadzenia marksizmu przez partię „pod strzechy”.

    Radosław Kuliniak

    12 min

    Z historii stalinowskich krucjat przeciwko Szkole Kazimierza Twardowskiego. Atak Henryka Hollanda

    Jeszcze w latach czterdziestych ubiegłego wieku stalinowcy zaczęli ofensywę ideologiczną skierowaną w stronę „burżuazyjnej”, „imperialistycznej” i „idealistycznie” ukształtowanej szkoły lwowskiej Kazimierza Twardowskiego.

    Radosław Kuliniak

    20 min

    Wiara filozofa. Nieznana korespondencja Izydory Dąmbskiej z Janem Pawłem II

    Niepokój metafizyczny, który towarzyszył Izydorze Dąmbskiej od wczesnych lat młodzieńczych, kłócił się niewątpliwie z lekcjami wiary i przywiązania do tradycji Kościoła Katolickiego, które wyniosła z domu rodzinnego.

    Radosław Kuliniak

    12 min